Niezwykła tradycja w Zaniemyślu
Co roku burmistrz Zaniemyśla otrzymuje gałązkę bluszczu. To nie współczesny wymysł, ale kontynuacja paktu o przyjaźni sprzed ponad dwustu lat. Wszystko zaczęło się w 1815 roku, gdy ówczesny właściciel Zaniemyśla, Józef Jaraczewski, oddał malowniczą wyspę na lokalnym jeziorze w bezpłatną dzierżawę swojemu przyjacielowi – hrabiemu Edwardowi Raczyńskiemu.
Jaraczewski nie chciał pieniędzy. Postawił jeden warunek: jedyną formą rocznego czynszu miała być gałązka bluszczu zerwana na wyspie, wręczana osobiście w każdą rocznicę zawarcia umowy. Historyczny dług nigdy nie został formalnie spłacony przez samego hrabiego – Józef Jaraczewski zmarł kilka miesięcy po podpisaniu dokumentów, a Raczyński nie zdążył wręczyć mu symbolicznego listka.
Kultywowanie tradycji
Dziś pamięć o tym szlacheckim pakcie jest jednym z fundamentów tożsamości kulturowej Zaniemyśla. Każdego roku, podczas widowiskowych „Zaniemyskich Bitew Morskich”, rekonstruktorzy przypływają łodzią z Wyspy Edwarda na brzeg jeziora. Na oczach mieszkańców i turystów uroczyście przekazują świeżą gałązkę bluszczu pochodzącą z wyspy na ręce włodarza miasta, symbolicznie dopełniając dawnej umowy.
Tradycja ta łączy historię z teraźniejszością, przypominając o wartościach przyjaźni i honoru. Zaniemyśl, położony w powiecie średzkim w Wielkopolsce, może poszczycić się unikalnym dziedzictwem, które przyciąga turystów i buduje lokalną tożsamość.
Źródło: Śremski Wywiad
Fot. m.facebook.com
