W Śremie trwa cykl „Śremscy–Niezapomniani”, który przybliża sylwetki 19 osób rozstrzelanych w tym mieście 20 października 1939 roku. Inicjatywa ma na celu nie tylko upamiętnienie ofiar, ale także pokazanie ich jako konkretnych ludzi z własnymi historiami, pasjami i rodzinami. W kolejnych odsłonach cyklu przypominane są nazwiska i życiorysy, aby tragiczna data nie była jedynie bezosobową liczbą.
Jedną z prezentowanych postaci jest Marian Ernst (1907–1939). Związany był z Legionem Młodych – organizacją młodzieży o profilu sanacyjnym, w której pełnił funkcję lokalnego lidera. Poza działalnością polityczną angażował się także w harcerstwo. Zawodowo pracował jako kupiec i komornik, a także był zatrudniony w Magistracie Śremskim. Jego wieloaspektowa aktywność pokazuje, jak ważną rolę odgrywał w lokalnej społeczności.
Z relacji dotyczących egzekucji wynika, że jeden z pierwszej grupy skazanych miał przed salwą wykrzyknąć: „Niech żyje Polska!”. Prawdopodobnie tym człowiekiem był właśnie Marian Ernst. Ten szczegół, choć niepewny, dodaje historii wymiaru osobistego i symbolicznego.
Warto przypomnieć, że 20 października 1939 roku w Śremie Niemcy przeprowadzili masową egzekucję w ramach akcji „Intelligenzaktion”, wymierzonej w polską inteligencję i lokalnych liderów. Ofiary zostały pochowane w zbiorowej mogile, a po wojnie ekshumowane i pochowane na cmentarzu parafialnym w Śremie. Dziś miejsce to jest ważnym punktem pamięci narodowej.
Cykl „Śremscy–Niezapomniani” to oddolna inicjatywa, która poprzez krótkie noty biograficzne przywraca pamięć o ludziach takich jak Marian Ernst. Dzięki nim historia przestaje być abstrakcyjna, a staje się opowieścią o konkretnych osobach, które oddały życie za ojczyznę.
Źródło: Śremski Wywiad
Fot. m.facebook.com

